Tak dużo ostatnio wydarzeń dzieje się wokół, że trudno usiąść i spisać choćby kilka narzucających się myśli. Żeby zebrać na taką ewentualność skupienia myśli potrzeba chwili oddechu, wytchnienia. W końcu takie zapiski zawsze mogą poczekać. Nie spieszy im się tak jak zadaniom do wykonania, które muszą być zrobione bo jak nie to… Takie małe codzienne groźby, któż by ich nie znał. Jak nie pójdziesz do pracy to … I ten szyderczy uśmiech: “możesz nie iść, przecież nic się nie stanie, tylko…” i tu następuje lista rzeczy, które wydarzyłyby się przy niespełnieniu żądań. Takich w sumie drobnych rzeczy, ale w sumie stanowiących dość poważną lawinę spustoszenia. Zawsze można powiedzieć w końcu: “a co tam”. Na razie wolę jednak na czas odśnieżać i konstruować takie dachy, które nie zawalą się pod naporem śniegu na nim zalegającego.
Dopadło mnie ostatnio jakieś choróbsko. Niegroźne, takie normalne powiedziałbym nawet. Takie przeziębienie gardła. Sam je sobie zafundowałem. Zawsze jak zrobię kilka kroków na bok od diety, która służy mi już od wielu lat osłabienie organizmu natychmiast wykorzystuje powstałą lukę, żeby wcisnąć swoje bakterie. Tym razem jednak szybko się chyba z nim uporałem. W taki sposób o jakim zawsze myślałem, a którego nie udawało mi się przeprowadzić skutecznie. Pomysł jest dość oczywisty w swojej prostocie. Skoro atakują cie wirusy, albo bakterie należy własnemu organizmowi pomóc w obronie. Głodówka jest już w takich wypadkach sprawdzona. Nie trać czasu na trawienie, nie dostarczaj wrogowi cukru, który przechwyci szybciej niż twoje oddziały i wykorzysta przeciw tobie. Jedyna skuteczną drogą jest zablokowanie absolutne dostaw z zewnątrz, które wykorzystują obie strony. Bez tego, twoja armia poradzi sobie z wrogiem szybciej, bo zapasy zostały już dawno zgromadzone na takie okazje. Zapasy, których nie można się pozbyć. Mimo wielu starań. Zapasy, o które zawsze się kłócę. No bo po co mi dodatkowe 15 kg? Nawet czasem uzyskuję odpowiedź. Bo na przykład. Żeby kręcić kierownicą w moim samochodzie potrzeba trochę więcej siły w mięśniach potrzebnych do jej poruszania. Dodatkowo przemieszczanie się pojazdem powoduje stres i możliwość wypadku, na który ciało musi być przygotowane. Przygotowane na brak pożywienia przez jakiś czas. Wtedy takie zapasy ratują życie. Ty sobie leżysz w śpiączce a zapasy zużywają się i ratują życie. Zanim przyjedzie ekipa ratunkowa, zanim podłączą cię do aparatury zaczną cię ratować twoi wewnętrzni sprzymierzeńcy. To po to te zapasy. Samochód ze wspomaganiem kierownicy to dobry pomysł, ale to nie wszystko. Poczucie bezpieczeństwa uzyskuje się nie tak łatwo. Wokalista Bugdie nadal wygląda jak nastolatek. Wielu wokalistów tak wygląda. To chyba ci, którzy nie prowadzą samochodów. Gdyby szukać dalej to właściwie wszystkie zawody, które nie wymagają kierowania pojazdem, nie są stresujące utrzymują w normalnych rozmiarach swoich ludzi. Dodatkowo, co bogatsi też jakoś nie są specjalnie zapobiegliwi w tym temacie i nie otaczają się dodatkową, nadmierną tkanką tłuszczową. Ja na razie pracuję, negocjuję. To w końcu przecież jakieś pojęcie o poziomie bezpieczeństwa decyduje o powłoce tłuszczowej wyprodukowanej “na wszelki wypadek”. Wracając do pomagania własnemu organizmowi w walce z chorobą znam jeszcze jeden skuteczny sposób. Przy spełnieniu oczywiście warunku wstrzymania się od zrzutów. Alkohol. Nie, nie namawiam nikogo do picia. Oczywiście niesłodki alkohol. I z umiarem. No właściwie to chyba niepotrzebnie zdradzam takie tajniki mojego leczenia. Jeszcze ktoś mnie sklasyfikuje nieodpowiednio? na pocieszenie mogę dodać, i na własną obronę, że witamina C jak najbardziej. Jest wskazana i bardzo pomaga. Zjadłem już 3 greipfuity odpowiednio wykrzywiając usta, pozostały mi dwie cytryny. Może już nie trzeba będzie? Bo już dobrze się czuję. Właściwie. Tylko muszę trochę dojść do siebie. A to wyklucza przedstawienia teatralne, kino i takie inne miejsca, gdzie można się nałykać zarazków współobywateli. A we wtorek wybieramy się z Bartkiem na koncert Nightwish do Krakowa. Jarek już trochę bliżej, bo w Brazylii, ale to jednak wciąż niemiłosiernie daleko do jego powrotu. Taki się zrobił jakiś mądrzejszy?
Szukam od dłuższego czasu jakiegoś sposobu na wykorzystanie właściwości ogwiazdkowywania wiadomości Google Readera. Aż się prosi, żeby zrobić podkast z takich wiadomości. Może raz w tygodniu? Tylko niech to zrobi ktoś inny. Mi już na prawdę czasu brakuje. Trzeba najpierw utworzyć sobie konto w Google Readerze, potem dodać kanały do subskrypcji i gwiazdkować te wiadomości, które potem będzie się cytować. Google wymyśliło na razie takie panelik do wyświetlania tych wiadomości, ale nie działa chyba najlepiej. Zobaczcie sami po lewej stronie na www.pozytwynezacisze.pl. Wyświetla się tylko jedna a powinno 5, mała czcioneczka i już nie mam siły na dziś, żeby z tym walczyć. Za to jeszcze jedna dobra wiadomość. Znalazłem dobrą stację w schoutcast w wimanmpie: 181.fm Classic Rock. Do wyboru kilkanaście stacji oczywiście. I kto to ma wybierać? Słuchałem chwilę dziś listy przebojów Marka Niedźwieckiego. Bardziej obejrzałem stronę, bo chyba radio nie najlepiej mi odbiera tę stację. Zdziwiło mnie, bo nigdzie nie ma chatu dla tej audycji. Jakieś tylko forum. Za to sama lista i strona znakomicie opracowane. Na liście Jozin z Bazin - hit w Polsce ostatnio, piosenka raczej nie możliwa do zaistnienia w radiu… A Pan Marek ma to czego chciał. Może to będzie taka lista, która będzie do słuchania? Może ktoś chce poczytać jego bloga ? Beethoven był głuchnącym na starość komponującym genialne nadal dzieła? Ale o tym, może innym razem.
Zamieszczony w: Uncategorized

